19 lipca
Disiaj znów do szkoły… Uh… Nie widziałem Reity od czasu tamtej sytuacji… Całe wakacje, bez tego Głupka… Były dość dziwne… Nudne, muszę przyznać… Ech… Gdy już wyszedłem z domu, wpadłem na Manę- Jego również nie widziałem przez całe wakacje. Spojrzał na mnie dość wesoły, jednakże zauważył, że nie mam ochoty rozmawiać dzisiaj nikim tak, więc nie odezwał się do mnie ani słowem. Za co byłem Mu ogromnie wdzięczny. Gdy dotarliśmy już do szkoły i weszliśmy do niej, wielki tłum stał przy tablicy informacyjnej by dowiedzieć się, kto jaką ma pierwszą lekcję. Kurwa, myślałem, że nie przecisnę się tam. Gdy już dowiedziałem się gdzie mam pierwszą lekcję razem z Maną ruszyliśmy w stronę klasy. Zamyśliłem się dość głęboko, przez co wpadłem na wysokiego Mężczyznę.
-Kurwa…- Burknąłem niezadowolony i gdy uniosłem głowę do góry, ujrzałem ta jasną karnację i charakterystyczną bandamę na nosie. Niech to szlak trafi. Czemu to musiał być akurat On.?!
- Ruki musimy pogadać…- Powiedział poważnym głosem Reita, przy czym ja Go zignorowałem, wchodząc do klasy a Manabu za mną. Zajęliśmy miejsca, razem z brunetem, tam gdzie zawsze. Przez całą lekcję Blond-włosy patrzył się na mnie, co mnie cholernie wkurwiało. Gdyby nie dzwonek, wstałbym i przerąbał pięścią w ten Jego nos. Chodź nie wiem czy On go tam tak naprawdę ma. Tak, do tej pory nie wiem, czy On go tam
ma… Chodź nie raz musze się przyznać, że podglądaliśmy Go podczas kąpieli by ujrzeć Jego twarz bez bandamy na nosie, jednakże zawsze miał ją na nosie. Gdy rozpoczęła się przerwa na lunch od razu pędem wyszedłem ze szkoły i usiadłem na schodkach, które znajdowały się na tyłach szkoły. Zapaliłem pośpiesznie papierosa i wypuściłem dym z ust, gdy po chwili oniemiałem… Ujrzałem Ao’iego całującego się z Maną. Teraz już wiem, czemu Manabu był taki wesoły dziś z rana.
Momentalnie, tak jakoś dotknąłem swoich warg, kiedy nieco zdenerwowany i zdołowany wyrzuciłem niedopałek na ziemię i ruszyłem w stronę boiska, gdzie zawsze Akira przesiadywał.
Rozejrzałem się. Cholera, gdzie Ty człowieku się szlajasz.!- Pomyślałem, gdy po chwili ktoś od tyłu uwiesił mi się na szyi. Podskoczyłem lekko momentalnie, nie wiedząc, kto to, ale gdy usłyszałem Jego głos zrobiło mi się jakoś lekko na sercu.
-Widzę, że mnie szukałeś a więc jestem…- Mruknął, wprost do mojego ucha. Po czym ujął moją dłoń i pociągnął. Szedłem za Ukochanym grzecznie, co było dziwne w moim przypadku. Czyżbym zatęsknił za tym dotykiem…? Zaprowadził mnie do stolików za szkołą, rzadko, kto tam przebywał. Tym razem nikogo nie było. Posadził mnie na stoliku, gdyż byłem mniejszy i pocałował czule, ale subtelnie. Nie zaprzeczałem temu pocałunkowi, wręcz przeciwnie… Nakręciłem się i oddałem go z wielką czułością i namiętnością.
-Przepraszam…- Wyszeptał Rei, patrząc mi w oczy. Teraz wiedziałem, że zatęskniłem za Nim i to cholernie. Jak mały, nie dopieszczony uke, szepnąłem:
-Przytul mnie…- Patrzyłem tak w Jego oczy, jakbym miał zaraz się rozpłakać. On od razu przytulił mnie do siebie, nic nie mówiąc. Gdy poczułem ten rozkoszny zapach Jego perfum, od razu poczułem się bezpiecznie…